sobota, 5 kwietnia 2014

16. [...] obudź się, nie zawsze dostajemy to co chcemy, czas się z tym pogodzić.

Często robimy głupstwa, wiedząc, że to błędy, ale i tak nie powstrzymujemy samych siebie. Wiedziałam, że będę tego żałować, ale w tym samym czasie chciałam samą siebie ukarać. Zaufałam osobie, która mi wbiła nóż w plecy i nie widziałam tego, kiedy zawsze umiałam dostrzec intencje innych ludzi, teraz zupełnie zapomniałam się i pozwoliłam sobie mu zaufać. Byłam taka głupia.
-Myślałem, że cię już nigdy nie zobaczę.-powiedział w drzwiach.
-Też tak myślałam.-oznajmiłam szybko, po czym wpiłam mu się w usta.
Weszliśmy do salonu, położyliśmy się na sofie. Nasze dłonie ściągały z siebie nawzajem ubrania, pieściły ciała. Pocałunki stały się żywsze, dzikie. Chłopak przejął inicjatywę, wiedząc, co chcę zrobić. Zdjął z siebie bieliznę, następnie ze mnie i wszedł we mnie żwawo swoim członkiem.

*

Nic nie mówiąc po skończonym seksie, który zakończył się dla nas obojga orgazmami, wstałam z sofy i zaczęłam się ubierać. Chłopak wpatrywał się we mnie zaskoczony moim zachowaniem.
-Co to było?-zapytał.
-Dałam ci to, czego chciałeś, a teraz się ode mnie odpierdol, raz na zawsze.-powiedziałam bez emocji.
-Dlaczego się tak zachowujesz?
-Nie bądź głupi.-mruknęłam odwracając się do niego twarzą, kiedy zapinałam jeansy.-Wiem wszystko, więc daruj sobie.
-Wiem, że wiesz, ale pytanie co tutaj robisz?
-Zaprzeczysz, że tego chciałeś?-zakpiłam.
-Chciałem, ale w inny sposób.
-Nick, obudź się, nie zawsze dostajemy to co chcemy, czas się z tym pogodzić.
Ubrałam tenisówki i wyszłam z jego mieszkania. Byłam zdenerwowana i wiedziałam, że nerwy były spowodowane moją głupotą.

*

Wyciągnęłam iphona z kieszeni z jeansów i wybrałam numer mojej rodzicielki.
-Halo?-usłyszałam głos mojej matki.
-Dużo myślałam o tym, o czym rozmawiałyśmy i przyjadę już w następnym tygodniu do nowego domu, pomogę wam. Aczkolwiek wraz z nastaniem listopada, ja wracam do Army Academy, by nadal się kształcić.-odpowiedziałam poważnym tonem, na co usłyszałam odetchnięcie ulgi rodzica.
-Cieszę się, że zmieniłaś zdanie i nie będę musiała radzić sobie sama z tym bajzlem.
-Nie ma sprawy. Adres przyślij mi sms'em.-powiedziałam i rozłączyłam się.
Wiedziałam, że zmieniłam zdanie z powodu Nick'a, jednakże nie potrafiłam poradzić sobie z tym, jak chłopak mnie oszukał. Wiedziałam, że nie mogę się przywiązywać do ludzi, a na pewno ludzie nie mogą się przywiązywać do mnie. Ja i Nick nigdy tak naprawdę nie mieliśmy szansy, aby być razem, a to, że teraz to wszystko się ujawniło, chyba dobrze zrobiło nam. Lepiej było teraz to zakończyć niż za dwa miesiące, gdzie na pewno byłabym w nim zakochana po uszy. Głupio się przyznać, ale naprawdę wierzyłam w jego uczucia do mnie, byłam taka naiwna.
Przebrałam się w mundur i ruszyłam do gabinetu dyrektora Akademii.

*

-Czyli chcesz zmarnować okazję przeskoczenia do następnej klasy, bo twoja rodzina "wielce potrzebuje twojej pomocy", kadecie George?-zapytał mnie absolwent, który objął kierowanie szkołą.
-Tak jest, sir. Rodzina potrzebuje mnie niezwłocznie, jednakże liczyłam na to, że mogłabym w tym tygodniu zaliczyć wszystko, by mimo mój przedwczesny wyjazd, jednak mogłabym w listopadzie zacząć 3 klasę, sir.
Mężczyzna spojrzał na mnie zadumany.
-Uważasz, że podołasz?-spytał.
-Tak jest, sir.
-No dobrze. W poniedziałek będziesz mieć testy z biegów oraz samoobrony, w środę języki obce, a w piątek matematyka i geografia. Przygotuj się, musisz zdobyć co najmniej 70%.
-Dziękuję za szansę, sir.-podałam mu dłoń i wyszłam z gabinetu.
Poszłam do mojego pokoju, gdzie usiadłam na podłodze i zaczęłam się uczyć z języków obcych oraz matematyki i geografii. Musiałam się poduczyć, jeśli chciałam zdać na dobrych wynikach.

*

Wyszłam z budynku akademii w dresie i poszłam w stronę lasu, gdzie rozpoczęłam biec. Nie mogłam pozbyć się natarczywych myśli z mojej głowy. Ciągle myślałam o Nicku, o tym jak mnie oszukał, w pewien sposób brunet przypominał mi mojego ojca. Zawsze kiedy nie patrzyłam do tyłu, ktoś mi wbijał nóż w plecy, zawsze.



You swear you recall nothing at all, 
That could make you come back down. 
You made up your mind to leave it all behind. 
Now you're forced to fight it out. 
[...] You left something undone, it's now your rerun. 
It's the one you can't erase. 
You should have made it right, so you wouldn't have to fight. 
To put a smile back on your face. 
[...] Something I've done that I can't outrun. 
Maybe you should wait. 
Maybe you should run. 
But there's something you've said that can't be undone. 
And you fall away from your past. 
But It's following you.
Przysięgasz, że nie wspominasz niczego,
Co mogłoby sprawić, że poczujesz się źle.
Zmusiłaś swój umysł, by zostawił wszystko za sobą.
A teraz jesteś zmuszona, by zmierzyć się z tym.
Zostawiłaś coś niedokończonego i teraz to do ciebie wraca.
To jest to, czego nie możesz wymazać.
Powinnaś to była zakończyć dobrze, teraz nie musiałabyś do tego wracać.
Mogłabyś nałożyć uśmiech z powrotem na swoją twarz.
Coś co zrobiłaś, nie możesz odwrócić.
Może powinnaś przeczekać.
Może powinnaś uciekać.
Ale jest coś tak, powiedziałaś i nie może być niedokończone.
Uciekasz przed swoją przeszłością.
Ale ona cię ściga.


-Znowu tutaj.-zaśmiał się do mnie Thomas.
Spojrzałam na niego wymijająco i nic się nie odezwałam, jednakże nawet przez myśl mi nie przeleciało, aby przyspieszyć w biegu, by zgubić jego osobę.
-Dlaczego mnie ignorujesz?-spytał.
-Bo nie mam ochoty na towarzystwo.
-Jaki tego powód?
-Czemu miałabym akurat tobie mówić?
-Czemu nie?
-Może dlatego, że nie zdradzam swoich prywatnych spraw komuś, kto czeka na mój błąd?
-Co masz na myśli?
Zatrzymałam się, na co chłopak także przystanął. Podniosłam wzrok na jego osobę.
-Myślisz, że nie wiem, że chcesz mi zaszkodzić? No więc nie licz na to, że pozwolę ci mnie zniszczyć.-powiedziałam do niego.
Thomas się roześmiał.-Naprawdę wierzysz w te plotki co o mnie gadają?
-Może teraz mi powiesz, że się mylę?
-Owszem. Mylisz się. Jakbym ja ufał plotkom, ufałbym też myśli, że chodzisz do psychiatry.
Moja mina zrzedła. Jest tylko jedna osoba, której mówiłam o tym. Ten dzień był naprawdę okropny i zapowiadał się na gorszy.
-Faktycznie, może nie warto wierzyć we wszystko, co się słyszy.-przytaknęłam, ukrywając fakt, że plotka o mnie jest prawdziwa.-Ale to nie zmienia faktu, że nie mam ochoty na towarzystwo.
Nie czekając na jego reakcję, ruszyłam przed siebie.

*

Weszłam do pokoju Daisy.
-Jak mogłaś powiedzieć wszystkim o psychiatrze!-krzyknęłam cicho na dziewczynę.
Szatynka podniosła się z łóżka, patrząc na mnie zaskoczona.
-O czym ty mówisz?-spytała.
-Biegłam przez las i idiota Thomas opowiada mi o tym jak niektóre plotki po szkole roznoszą się szybko. Powiedział mi o tym, że słyszał, że niby chodzę do psychiatry. Zgadnij komu mówiłam o tym? Tylko tobie. Jestem zawiedziona tobą, Daisy, naprawdę jestem tobą rozczarowana.
-Ale ja nawet nie wiem o czym ty mówisz, ja nikomu nic nie mówiłam!
-Nie kłam, chociaż tyle zrób i trzymaj się z dala ode mnie.-powiedziałam i wyszłam z jej sypialni.
Moje kroki były błyskawicznie szybkie, nim się obejrzałam, byłam w moim pokoju, zamknięta na klucz i wypłakiwałam sobie cicho oczy, chcąc, by wszystko co się wydarzyło w ciągu tych dwu dni, nigdy nie spotkało mnie.

2 komentarze:

  1. Znikałam na kilka chwil, a tu pojawiły się świetne kolejne wpisy. Muszę Ci przyznać, że piszesz z dnia na dzień coraz lepiej. :*

    OdpowiedzUsuń